O Kocudzy

Kocudza to duża i rozległa wieś geograficznie leżąca na pograniczu Roztocza Zachodniego, Lasów Janowskich i Puszczy Solskiej, w województwie lubelskim, powiecie janowskim, gminie Dzwola. Zamieszkuje ją niemal 1900 osób (dane z 1 stycznia 2025 roku). Wzdłuż wsi od północnej strony biegnie droga krajowa nr 74 przez mieszkańców nazywana "gościńcem". 

Wieś o wielkich tradycjach muzycznych. Tu działali skrzypkowie: Józef Kufera, Jan Kufera, Marcin Gilas, Jan Gilas, Mateusz Cieliszak, Rawski Łukasz, Mieczysław Piórko, Wojciech Bielak, Michał Góra, Szczepan Oleszko; na bębenkach i bębnach grali: Bronisław Rawski, Jan Rawski, Adam Korczak, Stanisław Habza; flecista Antoni Cieliszak; klarneciści: Władysław Dąbek, Jan Ligaj; kornecista Jan Jargiło. Wielu Kocudzaków ze starszego pokolenia grało na organkach ustnych, umilając tym samym czas pracy w polu czy na łące. Nie brakowało także akordeonistów.
Do dziś praktykują tu trzy zespoły śpiewacze: Kocudzanki, Marianki oraz Jarzębina. 

Foto z portalu Muzyka Roztocza: Kapela Józefa Kufery, rok 1960.

Pierwsze wzmianki o wsi są z 1377 roku, a jej pierwotny zapis brzmiał Choczudza. Niemal 200 lat później w zapisach kolejnych właścicieli osady pokazała się nazwa Kocudza. Aktualna do dziś nazwa wiąże się z ludowym przekazem, jakoby jeńcy po Tatarskich najazdach na Lubelszczyznę (w 1341 i 1352 r.) żenili się z cudzymi Polskimi pannami. W etymologii ludowej nazwa wsi tłumaczona jest jako powstałe z dwóch słów: tatarskiego „ko”, oznaczającego wieś oraz polskiego „cudzy”, co daje „cudza wieś”. Potomkowie Tatarów bowiem zamieszkiwali wieś. Ich domy miały wejście i wyjście na przestrzał. Stały wejściem na wschód, a szczytem do drogi. Na szczycie domu był "kogut" i księżyc pod spodem - swoista odznaka. Tatarzy bowiem orali pole w kształt półksiężyca i siali grykę, zwaną tatarką. Jedna z legend mówi, że ojcowie bili synów, żeby mieli płaskie nosy. Dokąd żyli starzy ludzie, domy tatarskie trzymali. Nawet jedli po tatarsku – prosto: bober (bób), zboże i surowe mięso. Tatar użynał kawałek wołowiny, wsadzał pod siodło i jechał w drogę, a mięso utłukł i jadł. Mięso dziabali nożem albo siekierką. Z mąki robili ciasto, nakładali mięsa z cebulą i piekli na blasze, albo zawijali siekaninę w ciasto w kształt półksiężyca i piekli w piecu. W Kocudzy mieszkali prawosławni, Żydzi, ale od Tatarów każdy uciekał. I tak w końcu wszyscy po kolei wymarli - tak o Tatarach zamieszkujących Kocudzę opowiadał Mateusz Cieliszak, najsłynniejszy skrzypek z Kocudzy i jeden z najlepszych muzyków ludowych na Lubelszczyźnie.

Mieszkańcy Kocudzy, do dziś dnia nazywani są Tatarami lub bardziej współcześnie: memami (od słowa "mema" w gwarze kocudzkiej, co znaczy "mama", "matka"). Pierwsze rody, jakie zasiedliły Kocudzę miały nazwiska: Szczepanik, Wydrych, Dubka, Garbacz, a później Dyjach, Gzik, Bargiel.

Kocudza podzielona jest na trzy części: Pierwsza (Muły, Górka, Majdan, Morgi, Mordzyny), Druga (Koniec) i Trzecia (Leśniczówka, Borek, Kozia Wólka, Celinki). Wbrew logice podział ten nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać, ponieważ centralną częścią jest Kocudza Pierwsza. Kocudza Druga od Pierwszej idzie w stronę zachodu, czyli Dzwoli, a Kocudza Trzecia od Pierwszej w stronę wschodu, czyli Frampola.

W 1615 r. w Kocudzy przy stawie powstał młyn z „młynkiem” o jednym kole. W 1626 r. istniała karczma "zajezdna" na czynszu w Kocudzy. Przebiegała przez główny trakt Janów-Szczebrzeszyn. Podróżni mogli tam zjeść i przenocować. W XVII w. zatrzymywał się tam profesor Akademii Zamojskiej Bazyli Rudomicz i jadał w niej posiłki. Sprzedaż piwa i wódki (gorzałki) w karczmach (nazywanych też arendami) przynosiła znaczny dochód jej dzierżawcom, którymi byli w większości Żydzi. Z tej racji zaczęto produkcję własną w dwóch kotlniach gorzałczanych i jednej piwnej. Według wykazu statystycznego z 1836/37 r. w Kocudzkiej karczmie sprzedano 2858 garnców wódki i 20 garnców piwa (na głowę 2,4 wódki, 0,4 piwa). Były to ilości znaczne, ponieważ 1 garniec miał pojemność
4 litrów.

Na wsi działali rzemieślnicy, których produkty i usługi były bezpośrednio potrzebne dla rolników. Byli to przede wszystkim kowale, garncarze, tkacze, cieśle, murarze. Rzemiosło na wsi najczęściej często było dodatkowym zajęciem dla chłopów obok uprawy roli.

W 1815 roku Kocudza uzyskała miano gminy, która włączona była do gminy Janów i skupiała wsie: Kocudza, Dzwola, Krzemień, Flisy, Wrzozów Mały (krótkotrwała nazwa na Bielaki, Dychy, Małki). Pierwszym wójtem gminy Kocudza został wybrany w kwietniu 1864 r. Franciszek Stręciwilk z Dzwoli. Ławnikami byli w 1865 r. Wincenty Garbacz i Jan Szuba. Od 1973 roku rolę gminy przejęła Dzwola.

Podczas I wojny światowej przez tereny gminy kilkakrotnie przetoczyły się walki frontowe. Front walk był bardzo szeroki i przebiegał także przez tereny Kocudzy. „Niedaleko drogi Janów Lubelski - Frampol znajdowały się wojska austriackie, a w okolicy góry Chełmik wojska rosyjskie. Z głównego gościńca do okopów wiodły drogi, które dziś miejscowa ludność nazywa „pierwszą leniją” prowadzącą do okopów austriackich i „drugą leniją” prowadzącą do okopów rosyjskich.

Foto ze zbiorów historycznych Zespołu Szkół w Kocudzy

Zarówno I jak i II wojna światowa odcisnęły piętno na mieszkańcach Kocudzy. Część mieszkańców została wysiedlona, a część odbudowywała swoje siedliska po licznych bombardowaniach i mordach na jej mieszkańcach. Jak wypowiadał się jeden z nieżyjących już Kocudzaków: "jak tylko ktoś przetrzymywał Żyda na posesji, czy to w szopie, stajni, chlewie, a nie daj Boże w domu, to przychodzili Niemcy, którzy sprawdzali każde domostwo, wyciągali ich z ukrycia, wywlekali na pole i tam strzelali w tył głowy, zostawiając na szczerej ziemi na pastwę losu. Gospodarz, który ukrywał Żydów był deportowany ze wsi i poddawany osądowi SS-manów. Sam byłem świadkiem mordu na dwojgu żydów za moją stodołą. Znaleźli ich w stodole u sąsiada, ale ten się wypierał, że nie dawał im dobrowolnie schronienia, że sami bez jego woli tu się ostanowili i zaborcy dali mu spokój" - opowiadał swojej wnuczce Edward Smagała z Borku.

Wielu Kocudzaków straciło życie w niemieckich obozach koncentracyjnych, min. w Auschwitz, wielu też wspomina okrutne marsze sowietów, kroczących w lichych mundurach przez wieś, z karabinami zawieszonymi na sznurkach, ale okrucieństwem przewyższającym niemieckich najeźdźców.

Pierwsza placówka szkolna w Kocudzy powstała w 1916 roku z inicjatywy władz austriackich. Powszechny analfabetyzm u chłopów miał zostać stopniowo wypierany, jednak chłopi niechętnie poddawali swoje dzieci edukacji, gdyż obawiali się, że zdolności piśmiennicze i czytelnicze ich dzieci, odsuną je od wsi, gdzie do pracy potrzebna była każda para rąk. Do 1939 roku poziom analfabetyzmu z niemal 100% zmniejszył się do 20%! Nieliczni mieszkańcy decydowali się na zdobycie ponadpodstawowego i wyższego wykształcenia. Wiele dzieci przynależało do działającej drużyny harcerskiej. Początkowo uczono w domach prywatnych u trzech gospodarzy. Pierwsza drewniana szkoła, jako osobny budynek, została oddana do użytku w 1938 roku. II wojna światowa przeszkodziła wielu mieszkańcom ukończyć 7-klasową szkołę powszechną 3-go stopnia. Niemcy zajęli budynek szkoły na koszary dla swoich żołnierzy, którzy uciekając zostawili ją zniszczoną i splądrowaną. Mieszkańcy wspólnymi siłami ją odbudowali. Na potrzeby szkoły powstała także gminna biblioteka, która później przejęła rolę Gminnego Ośrodka Kultury. W 1960 r. powstało kino w Kocudzy.
W latach 1990-1993 powstał nowy budynek szkolny dla ponad 300 uczniów, któremu nadano imię papieża Jana Pawła II.

Foto z kronik szkoły w Kocudzy: Szkolny zespół muzyczny

W latach 1982-1984 w Kocudzy wybudowano kościół p.w. św. Józefa Robotnika, którego budową kierował proboszcz dzwolskiej parafii ks. Stanisław Peclik. A już dwa lata po zakończeniu budowy, ks. Krzysztof Galewski został mianowany na duszpasterza nowo powstałej parafii w Kocudzy, za sprawą dekretu biskupa lubelskiego Bolesława Pylaka z 8 kwietnia 1987 roku. Dobudowano wówczas plebanię i dzwonnicę, a także otwarto cmentarz. Przed powstaniem Kocudzkiego kościoła, mieszkańcy wsi chodzili do kościołów i chrzcili swoje dzieci w Goraju lub Radzięcinie, a później we Frampolu i w Dzwoli. Ludność Kocudzy jest bardzo religijna i do dziś w dużym procencie czynnie uczestniczy w obrzędach coniedzielnych mszy, głośno wyśpiewując pieśni i psalmy. W latach 90-tych XX wieku oprawą muzyczną mszy zajęła się młodzież, głównie dziewczęta w scholi, które przy akompaniamencie gitary, a niekiedy dwóch gitar, uświetniały nabożeństwa śpiewając na 3 głosy. Od 2015 roku rolę tę przejęli organiści.

Życie rozrywkowe mieszkańców wsi skupiało się wokół remiz, szkół, parafii, czy domów ludowych, ale także wielką atrakcja było pojawienie się pierwszych telewizorów. Posiadacze tych wynalazków technologicznych niekiedy gromadzili w swoich domach kilkadziesiąt ciekawskich sąsiadów, którzy chcieli popatrzeć w gadające pudełko. W 1922 r. w Kocudzy był tylko jeden rower należący do kowala Józefa Wrońskiego z folwarku Kocudza (marki Fedia Fronfweta M). Pierwszy telefon pojawił się w 1937 roku i należał do zarządu gminny Kocudza wraz z posterunkiem policji.

Zgodnie z kalendarzem i porami roku obchodzono liczne święta i uroczystości, takie jak dożynki z wystawą płodów rolnych , zielone świątki z procesją przez pola, ale także organizowano potańcówki i zabawy z muzyką na żywo w remizach, które zawsze kończyły się młodzieżowymi bijatykami w grupkach nazywanych "pakami", a to z kolei zniesławiło Kocudzę pod względem kultury i zachowania. Pierwsza zarejestrowana Ochotnicza Straż Pożarna powstała w 1926 roku. Do lat 70-tych XX wieku remizą był drewniany budynek. Nowa murowana remiza stanęła w Kocudzy Pierwszej w 1971 roku, a pierwszy wóz bojowy strażacy otrzymali w 1992 roku. Przy remizie działała orkiestra dęta licząca 39 członków.

Foto KGW Kocudza Druga: dożynki parafialne 2024

Kocudzkie gospodynie pierwsze Koło założyły już w 1966 roku i działało przy remizie strażackiej. Kolejne Koło Gospodyń Wiejskich powstało już przy nowej remizie w Kocudzy Drugiej. Członkinie czynnie biorą udział w lokalnych obrzędach religijnych i kulturowych prezentując swoje umiejętności kulinarne i organizacyjne. 

Nic nie zachowało się z tradycyjnego budownictwa pod strzechą, które dominowało przez cały XIX w. i I połowę XX w. Niewiele domostw pozostało z drewniana elewacją i towarzyszącymi jej zdobieniami w stylu lubelskim. Jedną z takich etnograficznych perełek jest dom członkini zespołu Jarzębina - Janiny Oleszek, który po dziś dzień zachował oryginalne rzeźbienia przy węgłach dachu i oknach. Pomiędzy Kocudzą a Dzwolą znajdowało się niegdyś kilka dworów, które były największe w regionie. Żaden jednak się nie zachował.

Wzdłuż gościńca (DK nr 74) poboczne rowy usiane są przydrożnymi krzyżami i kapliczkami. Na długości 18 km z Frampola do Janowa Lubelskiego, jest ich łącznie 61, z czego znaczna część znajduje się na terenach pól Kocudzkich. To ewenement na skalę ogólnopolską. Wśród nich są krzyże (drewniane - "krzemieńskie" z daszkiem, metalowe i betonowe), kapliczki (domkowe, słupkowe, szafkowe i skrzyniowe), figury i jedna kolumna. Na terenie wsi również jest ich mnóstwo. Na zakręcie przy cmentarzu znajduje się rzadko spotykany krzyż lotaryński, zwany karawaką z potrójnymi ramionami, symbolizujący panującą tu w końcu XIX epidemię cholery.

Kocudza słynie z archaicznego instrumentu smyczkowego - suka kocudzka, który później częściej był nazywany suką biłgorajską, ale prawda jest taka, że jedyny znany etnomuzykologom oryginalny egzemplarz, pochodzi właśnie z Kocudzy. Dziś na rekonstrukcjach suki uczą się grać i grywają zarówno młodzi, jak i starzy. Suka przypomina skrzypce, ale ma krótką, a szerszą szyjkę. Posiada 4 struny i prosto wykonany smyczek z patyka trzcinowego (w oryginale) i włosia końskiego. Grało się na niej trzymając nie jak skrzypce, lecz przewiesiwszy na sznurku przez lewe ramię, tak, aby instrument znajdował się przy piersiach; smyczkiem pociągało się
poziomo. Według opowieści grywał na niej Józef Góra ze Zdzisławic (ur. 1888 r.), Marcin Gilas z Kocudzy  (ur. ok. 1870) oraz Sebastian Jaszek. Instrument był przekazywany z pokolenia na pokolenie, jednak zaginął, a jego rekonstrukcja udała się dopiero w l. 90 XX w. Na klasyczne skrzypce Kocudzaki mówili "psy". 
Foto: Rysunek suki kocudzkiej z końca XIX w.

Najbardziej charakterystyczna dla Kocudzy jest archaiczna gwara, którą do dziś posługują się jej mieszkańcy. Cechuje ją przede wszystkim męskie zakończenia czasowników używanych nawet w odniesieniu do kobiet, np. "poszłam" w gwarze kocudzkiej brzmi "posłem", "zrobiłam" - "zrobiyłem" itd. Inną z cech charakterystycznych dla gwary kocudzkiej jest tzw. a ścieśnione (pochylone),
które brzmi jak o, np. zdrowo (zdrowa), zerwoł (zerwał), godo (gada), kszok (krzak), dostoł (dostał) itd. W innych słowach bywa a ścieśnione do e: mema (mama), reno (rano). Wreszcie spotyka się ścieśnienie tej samej głoski do u: np. zumek (zamek). Ścieśniana też jest głoska e: do i lub y: gniyf (gniew), hlyp (chleb),kozdygo (każdego), ni ma (nie ma). Trudne do powtó-rzenia (i opisania!) jest ścieśnianie e do dźwięku między a i e w takich słowach, jak: łupiecuny (upieczony). Dużo słów poprzedzanych jest ł: łumie (umie), łodrazu (odrazu). Nie ma także głosek ą i ę, które są „wyprostowane” do -om, -em przy jednoczesnym ścieśnieniu o do u. np: za wsium (za wsią), głowum (głową). Niekiedy rezonans głosowy znika całkiem i wówczas łąka brzmi jak łuka, zaczął jak zacun, wąskie jak wuskie, ksiądz jak ksiuc, ale są i wyjątki: sąsiad, to sumsiot. Inne elementy gwary, na przykład na tzw. zestroje akcentowe: piyrsyros (pierwszy raz),
peniebruń (panie broń), albo zrosty: dojboże (daj Boże), ftagroku (w tamtym roku).

Oto kilka przykładów zdań z zastosowaniem gwarowych zwrotów:
1. "Jakiś rycfun plajdnun reptucha pod chałupum, co mioł do gumna wytaszczyć"
Tłumaczenie: Jakiś prostak rzucił worek na siano dla konia przy domu, zamiast na podwórko wynieść.
2. "Gnałem cupka na przełoski ji cmołgnenem puchum ło wegieł"
Tłum.: Biegłam szybko na skróty i zahaczyłam policzkiem o kant chałupy.
3. "Nie dokłodoj do grupki, bo świyniorz mi sie za szybko parmoli"
Tłum.: Nie dokładaj do pieca, bo kartofle dla świń mi się za szybko gotują.
4. "Przysła ta zneta w zapaszczenem spencyrze i dałem jyj smażenice ze skrokiemi"
Tłum.: Przyszedł ten chudzielec w brudnej kurtce i dałam mu jajecznicę ze skwarkami.
5. "Jak ześ był w wychodku, to sie tero żdżuj, bo naszczut podłoga w sieni łuślochos"
Tłum.: Jak byłeś w kiblu, to teraz zdejmij buty, bo całkiem podłogę w korytarzu wybrudzisz.
6. "Hody sie łohadać we ftóro struna do dum"
Tłum.: Trudno się zorientować, w którą stronę do domu.
7. Wyloź na bunty i zrzucoj snopki Jasiuniowi, to łun bedzie kormił w żygofce.
Tłum.: Wyjdź na strych w stodole i zrzucaj snopki Jasiowi, to on będzie podawał do maszyny młócącej.


Tekst źródłowy: Gmina Dzwola - Historia i tradycje, Zenon Baranowski

Komentarze

Popularne posty